Maleńki Patryś chce żyć i pokonać AT/RT

Dni tak szybko mi ostatnio uciekają. Ale to chyba za sprawą tego magicznego syropku. Magicznego, bo częściowo ból znika. Ale znika też wiele innych rzeczy, jak chęć do zabawy. Jestem taki śpiący. Do tego nie mogę za bardzo jeść. Ciężko mi. Wczoraj mama mówiła, że walczymy z gorączką. Dzisiaj zresztą też. Nie widziałem, żeby ona była jakaś gorąca, za to ja nie najlepiej się czułem. Dostałem też jeść przez rurkę, wiesz, tą którą mi założyli. Pamiętniczku, to takie dziwne uczucie, jem a nawet o tym nie wiem. Mamie by się to przydało. Może nabrała by sił i kolorków. Źle się odbija na tle tego mojego różowego pokoiku. No chyba, że płacze, to się zbliża do tego koloru. Dzisiaj chyba dostała jeden z tych wyczekiwanych telefonów, bo znowu siedzi w papierach coś szykuje. Słyszałem, jak mówiła, że w końcu coś się ruszyło. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Jej myśli i w końcu będzie mogła trochę odpocząć. Dzisiaj widziałem całkiem inny uśmiech na jej twarzy, pełen nadziei i od razu lepiej się czuję widząc ją taką. Nie znaczy to oczywiście, że byłam mega grzeczny. Wprost przeciwnie. Ból dokuczał i ja niestety też. Chciałbym, żeby nie bolało, wtedy byłoby łatwiej.
Mama coraz więcej rozmawia z Bogiem. Ja jak na razie odważyłem się na to jeden raz, ale może rzeczywiście musiałbym mu podziękować za ostatni raz? Za to że wszystko poszło ok? Babcia mówi, że on wszystko wie i wszystko widzi. I we wszystkim co się dzieje ma swoje plany. Chciałbym wiedzieć, jakie ma co do mnie plany. Mama przy tych swoich modlitwach jest taka skupiona, taka poważna. Ale jak kończy widać w niej spokój. Chociaż mimo wszystko chyba nie śpi za dużo. Jak przebudzam się w nocy to widzę, ze nie śpi i się we mnie wpatruje. Raz się nawet przestraszyłem, ale teraz już wiem, ze to Ona i jestem spokojniejszy. Nie wyobrażam sobie nocy bez niej. Czasami w nocy przychodzą do mnie też ciocie. Coś sprawdzają, poprawiają. Muszą mnie strasznie kochać, skoro specjalnie w środku nocy sprawdzają, czy wszystko ze mną ok. Musze pamiętać, aby podziękować następnym razem Bogu za takie wspaniałe ciocie i wujków. Co ja bez nich zrobię, jak w końcu stąd wyjdziemy? Może będą mnie odwiedzać? Czy będą mnie za jakiś czas pamiętać? Mam nadzieję, że tak.
Dzisiaj już kończę. Mama kończy swoją rozmowę z Bogiem i pewnie będzie trzeba iść spać.

Dobranoc.