Magiczny bieg

Jest w tym biegu coś magicznego, choć trasa trudna, pogoda nie najlepsza,
nagrody przeciętne.
Może to ten Święty Mikołaj, a może 6 grudnia jesteśmy dla siebie bardziej
życzliwi, mili ?
Nie wiem
Cokolwiek by to nie było, to Półmaraton Świętych Mikołajów w Toruniu jest
imprezą wyjątkową.
2 tysiące osób w śmiesznych czerwonych czapeczkach z uśmiechem na twarzy,
pozdrawiających się opanowało kopernikowską starówkę. Wśród nich i my
Drużyna Szpiku. Zjechaliśmy ze wszystkich zakątków Polski, by spotkać się
tak przed świątecznie i oczywiście biegowo.
Dla mnie smsowy maraton rozpoczął się dwie godziny przed startem:
jesteśmy, dojeżdżamy, o której będziesz, gdzie się spotykamy, koszuli,
będzie zdjęcie…
Bardzo lubię to przed biegowe zamieszanie.
Kiedy pojawiliśmy się na hali w biurze pólmaratonu większość już była.
Oj było nas dużo, nie musiałam już biegać po sali, żeby ich zbierać, nie
musiałam przypominać o zbiórce pod Kopernikiem byśmy zrobili zdjęcia.
Wiedzieli, pamiętali i co najważniejsze chcieli.
A swoja drogą ledwo zdążyłam na to zdjęcie stąd niepozowana mina.
Wystrzał i pobiegli.
W pierwszym rzędzie stał Adam Jóźwik, za nim Grzesiu Antosik, oczywiście
Heniu Chudy i reszta ekipy ze Sławna. Tyły zabezpieczały dziewczyny
Hania Kramer, Marylka Homan w asyście Romka Misa. No a w środku
stawki reszta około 50 osób.
Mieli do pokonania trudną, prawie crossową trasę, by finiszować
na miejskim stadionie.
I tak jak przypuszczałam Sławno wygrało.
Wśród szpikowców Adaś był pierwszy, za nim Grzegorz, a trzeci Jarek
Strykowski. To ważne, ale w naszym teamie nie najważniejsze.
Tak sobie myślę, że następnym razem zrobimy klasyfikację od końca
i wyróżnimy tych biegaczy, którzy podczas biegu najdłużej
reprezentowali Drużynę Szpiku.
To była fajna impreza.
Bogusiu fajnych masz tych chłopaków, no wedle przysłowia nie daleko pada
jabłko od jabłoni.
Szczególne podziękowania dla coraz silniejszej i liczniejszej grupy z
Polkowic. Jacek, który jako pierwszy pobiegł w koszulce w IX poznańskim
maratonie zaraża szpikową ideą coraz więcej osób. Dziękuję.
Był i mój pupil Krzysiu Niewiadomski szef ekipy bełchatowskiej.
Jak zwykle nie zabrakło Marka Górnego, tego od życiówek i kultowych
rękawiczek. Przyjechał tylko z synem Tomkiem, niestety Krysia była chora.
Krysieńko wracaj do zdrowia.
Z żoną Dorotką zjawił się za to Ksawery Urbańczyk, był też Grzesiu i Jego
Ania.
Rok temu tutaj w Toruniu poznałam Florka Kropidłowskiego i
Pawła Włodarczyka, dobrze, że i tym razem byli.
Na szczęście Pawłowi Woźniakowi i Dominikowi Waliszewskiemu udało
się przyjechać.
A za sterem pomarańczowego ogórka wśród kobiet: 2 Haneczek, Marylki i Oli
mknął do Torunia nasz koneser – Janusz Jezierski – ten to się zawsze umie
ustawić.
Dobrze było zobaczyć poskramiacza energii Wiesia Dąbka i
pozytywnego Maniaka Tomka Kaczmarka.
Bodziu specjalisto do spraw naszej strony dzięki za za dowóz i przywóz.
Cieszę się, że był z nami Mariusz Światlak – jest jak powiew świeżego
powietrza.
Dotarły i nasze dziewczyny Ewa Kasierska, Joanna Grochowska,
Paulina Adamska
i dawno niewidziana Marzenka Turska. Była i śnieżynka
Ania Machińska.
Szczególnie witam Damiana Drąszkiewicza i Przemka Soińskiego, dobrze w
koszulce było zobaczyć Michała Adamskiego, Romka Misa,
Tomka Mantasa, Waldka Hypsia, Jacka Maliszewskiego,
Andrzeja Leśniowskiego, Emila Kamińskiego i Hirka Szczypkowskiego
.
Oj jeśli kogoś pominęłam przepraszam.
Ta nasza Drużyna jest coraz większa, hm niebawem nie dam rady wymieniać
wszystkich. Fajnie będzie.

Dziękuję za to spotkanie.
Przesyłam serdeczności
Dorota Raczkiewicz
szefowa Drużyny Szpiku