Planowo przyjechaliśmy na sześć dni…..

Planowo przyjechaliśmy na sześć dni, ale pewnie pobędziemy tu ze trzy tygodnie…”

Takie podejście mogłoby wydawać się niedzisiejsze i zupełnie niepasujące do tego świata. Świata, w którym coraz częściej staramy się zaplanować każdy szczegół naszego życia. Świata, w którym ciągle za czymś biegniemy i stale jesteśmy w niedoczasie. Świata, w którym niemal na każdym kroku można usłyszeć „nie mogę sobie na to pozwolić”, „muszę wracać do obowiązków” czy przysłowiowe „terminy gonią”.

A jednak… Szpitale, a zwłaszcza oddziały onkologiczne rządzą się swoimi prawami. Tutaj ta rozpędzona machina niemal w jednej chwili zatrzymuje się w miejscu. Wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Dotychczas najistotniejsze sprawy schodzą na dalszy plan, a te, o których nawet nie myśleliśmy wywracają nasze życie do góry nogami.
Odwiedzając poznańskie oddziały onkologii dziecięcej możemy dosłownie na chwilę zanurzyć się w tym nowotworowym świecie. I mimo, że to już kolejny rok, gdy mamy sposobność wnieść odrobinę słońca w szpitalne mury, za każdym razem równie mocno (a może nawet i jeszcze bardziej) zaskakuje nas sytuacja zastana na oddziałach. Uśmiech, przyjazne nastawienie do drugiej osoby, życzliwość, dystans do całej tej sytuacji i energia, która zaraża wszytko dookoła…

Jakże wielka jest nasza radość, gdy możemy mieć w tym i swój udział, tak jak to miało miejsce chociażby w ostatnie poniedziałkowe popołudnie, kiedy to wraz z Damianem Wrzesińskim przekroczyliśmy oddziałowe progi. I choć na pierwszy rzut oka, świat boksu zdecydowanie odbiega od szpitalnych realiów, to wspólne rozmowy i przytaczane anegdoty pokazały, że Mistrz Polski w wadze superlekkiej ma wiele wspólnego z oddziałowymi wojownikami (poczynając od podwórkowych bójek a kończąc na ambitnych celach).
Mamy nadzieję że zarówno Damianowi jak i wszystkim szpitalnym wojownikom drobnymi kroczkami uda się zrealizować wymarzone plany.

https://web.facebook.com/SzpitalKlinicznyKJPoznan/