Rak to nie wyrok !

Dzień, w którym słyszymy diagnozę RAK, to początek wojny, w której przyjdzie nam uczestniczyć.
Będzie milion bitew, a każda o życie.
To będzie czas walki, przede wszystkim walki z samym sobą, swoimi słabościami, wątpliwościami, strachami, samotnością, bólem i cierpieniem.
Jeżeli „oswoimy naszego raka” jest szansa, że ta historia będzie miała happy end, jeżeli nie, nawet najlepsi specjaliści, nowoczesne techniki nie wystarczą.
To będzie czas próby i poznawania „nowego świata”, siebie, swoich bliskich, no i tych „nowych, nowotworowych bliskich”.
Siebie, bo okaże się gdzie są nasze granice, jak jesteśmy mocni, silni, konsekwentni, wytrwali. Ile możemy unieść.
Na nowo poznamy swoich bliskich, oj nie zawsze jest to fajne poznanie.
Choroba to czas nawiązania nowych znajomości, znajomości bardzo wartościowych, głębokich i pełnych zrozumienia. Kto lepiej zrozumie onkoludka jak drugi onkoludek.
Kiedy usłyszymy rak mamy dwie drogi walczyć, lub nie. Decyzja naprawdę należy do nas, chcę żyć, bądź mam już dość. Nie będzie dobrze, łatwo, przyjemnie, nie…
Będzie cholernie ciężko, ale warto…
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.
Jeśli walczysz, nie przegrywasz, tylko odchodzisz, bo czy można powiedzieć, ze Niko, Kondziu, Bartek, czy Piotrek przegrali?
Nie.
Choroba była silniejsza, ale Ich walka to nie klęska, a zwycięstwo, dzięki Nim, setki osób zmieniło swoje życie, nadało mu nowy kierunek, właściwy system wartości. Czy to mało?
Więc jeśli NAWET usłyszysz RAK, wybierz życie i idź na wojnę, ja wiem ona się nigdy nie skończy, bo „tylko umarli widzieli koniec wojny”.
I po raku ma się „syndrom stresu bojowego”, nigdy już nie będzie tak samo, nie będziecie wolni od strachu, obaw i wspomnień.
No i co z tego, ale będziecie żyć

WALKĘ O ŻYCIE TOCZĄ PRAWDZIWI WOJOWNICY, A DZIŚ JEST ICH ŚWĘTO – DZIEŃ WALKI Z RAKIEM

Dorota