Strach

Po moich co półrocznych badaniach w Wielkopolskim Centrum Onkologii jestem dzisiaj wykończona. Emocje miałam tak silne, poczucie klęski w każdym miejscu mego ciała i naprawdę byłam przekonana, że tym razem się nie uda, że są przerzuty. NIE MA. Leżysz tam, obracasz się, wstrzymujesz kiedy mówią, że trzeba wstrzymać oddech i obserwujesz lekarza. Czy gdzieś się na dłużej zatrzymuje? Czy ma dziwną minę? Czy marszczy brwi bo coś znalazł? Strach jest duży. Zawsze chce mi się płakać a potem mam słowotok z nerwów.
Bycie pacjentką onko to huśtawka nastrojów. Czy się cieszę, że dane mi to doświadczenie przeżywać? Nie. Wolałabym nie mieć czerniaka. Ale jest jak jest i badam się, dbam o siebie i pokonuję strach. I cieszę się, że żyję. A żyję bo SIĘ BADAM. Te półtora roku temu gdybym zwlekała… byłaby zupełnie inna zabawa. Dlatego robaczki pomimo strachu i obaw, badajcie się regularnie. Głupio potem złościć się na siebie za opieszałość. Dobrego weekendu. Jestem bez przerzutów, zdrowa i mam ładną wątrobę – takiego komplementu jeszcze nie dostałam. . Dobrego weekendu.
Dorota Wiśniewska